cmentarze_pomniki

Cmentarz ŻydowskiNowy Wiśnicz

Cmentarz żydowski w Nowym Wiśniczu, dziś jest właściwie jedynym śladem po gminie starozakonnej, która była włączona w życie miasta od czasów jego powstania, aż po II wojnę światową, kończącą ciągłość współżycia Żydów i Polaków.

Cmentarz założono na wzgórzu, w południowej części miasteczka. Najstarsza informacja o wiśnickim cmentarzu żydowskim pochodzi z 14 czerwca 1641 roku. Cmentarz często wymieniany jest także w dokumentach z XVII i XVIII wieku, jako punkt orientacyjny, ułatwiający lokalizację domów oraz placów w transakcjach kupna i sprzedaży. Siedemnastowieczne pochodzenie cmentarza potwierdzają daty z najstarszych zachowanych macew. Przez przeszło trzysta lat był on miejscem pochówku Żydów z Wiśnicza oraz innych, nawet bardzo odległych miejscowości.

Niegdyś cmentarz okalał kamienny mur, którego niewielkie fragmenty można zobaczyć obecnie, już przed 1939 rokiem był on na tyle zniszczony, że nie stanowił żadnego zabezpieczenia. Kamień na naprawę ogrodzenia uzyskiwano z kamieniołomów miejskich, bezpłatnie lub po wpłaceniu wymaganej kwoty do kasy miejskiej. W ten sposób zdobywano również surowiec do wykonywania macew, tych najbardziej popularnych z piaskowca, do których przymocowywano metalowe daszki, aby je ochronić przed niszczącym działaniem deszczu.

Macewy wykonywano z piaskowca, marmuru lub granitu. Marmurowe i granitowe przywłaszczyli sobie Niemcy w czasie wojny. Natomiast nagrobki z piaskowca znalazły nabywców już po 1945 roku. Okoliczna ludność wykorzystywała je jako surowiec na fundamenty lub nie zmieniając funkcji a tylko formę, przenosiła na cmentarz katolicki. O rozmiarach zniszczenia świadczą rozległe, puste place, na których były niegdyś gęsto stłoczone kamienne macewy. Większość z ocalałych jest orientowana, czyli skierowana na wschód w stronę Jerozolimy. Pewna niekonsekwencja w stosowaniu tej zasady religijnej, może być wynikiem braku miejsca i konieczności umieszczania nowych grobów między już istniejącymi.

Wykonawcami nagrobków byli okoliczni kamieniarze. Przy północnej granicy cmentarza miał swoją pracownię Żyd – kamieniarz, znany wśród Polaków jako Lejbuś. Zlecenia, wymagające pewnego artyzmu, podejmowali natomiast bracia Stanisław i Alojzy Wójcikowie, prowadzący mały zakład kamieniarski w Olchawie.

Sztukę cmentarną, podobnie jak inne dziedziny plastyki żydowskiej zasadniczo kształtowały obowiązujące przepisy religijne. Najstarsze inskrypcje nagrobne jakie udało się odnaleźć, pochodzą z II połowy XVII wieku. Inskrypcje mówiły nie tylko o przymiotach zmarłego, ale też o funkcji jaką pełnił w swojej społeczności. Dotyczyło to przede wszystkim mężczyzn, bowiem głównym obowiązkiem kobiet było prowadzenie domu. Doskonałe wywiązywanie się z tego zadania niejednokrotnie podkreślano w epitafium. Każda inskrypcja, oprócz imienia i przymiotów zmarłego, podaje jego patrymonium – przez wiele lat jedyny sposób identyfikowania przynależności rodzinnej, gdyż Żydzi galicyjscy przyjęli nazwiska rodowe dopiero w 1785 roku. Innym niezbędnym elementem napisów nagrobnych była data śmierci. Czasem w inskrypcji umieszczano ilość przeżytych lat lub wiek określano w sposób przybliżony. Na cmentarzu wiśnickim zdarzają się również nagrobki podwójne, przeznaczone dla ludzi spokrewnionych ze sobą, zmarłych w jednym dniu lub w niewielkim odstępie czasu i pochowanych obok siebie: mąż z żoną, matka z córką, ojciec z synem, siostry. Wszystkie epitafia na cmentarzu wiśnickim zostały wykonane w języku hebrajskim. Pierwotnie schematyczne, krótkie inskrypcje, w II połowie XIX wieku zaczęły przybierać coraz bardziej rozbudowaną formę. Jednocześnie zmianie ulegał kształt liter. Początkowo duże i wypukłe, były jedynym, ale bardzo ekspresyjnym elementem dekoracyjnym macew jeszcze w dwóch pierwszych dekadach XIX w. W ciągu tego stulecia pismo stopniowo zmniejszano, by w końcu wieku przekształcić je w ryte, niewielkie litery. Pewną specyfiką cmentarza wiśnickiego jest bardzo duża liczba inskrypcji wypukłych.

Jednak nie wszystkie groby na cmentarzu wiśnickim oznaczono kamiennymi stelami. Nie położono ich na mogile grupy Żydów, którzy po wielodniowym ukrywaniu się zostali rozstrzelani przez Niemców w 1942 roku. Był to ostatni pochówek w wiśnickim „domu życia”. Latem 1942 roku żydowska ludność Wiśnicza została poddana akcji eksterminacyjnej. Po usunięciu Żydów Niemcy spalili ich mienie zgromadzone przed synagogą, a mieszkańcy Wiśnicza pod nadzorem okupantów przystąpili do rozbiórki obu bóżnic.

Liczne epitafia mówią o śmierci jako przejściu, odejściu, wkroczeniu do wieczności. W życiu wiecznym upatrywano przeznaczenia wszystkich ludzi. Każdy napis nagrobny kończono symbolami będącymi skrótem życzenia:

„Niech dusza jego będzie włączona w wieniec wiecznego życia”.

 

(Opracowano na podstawie: Iwona Zawidzka, Cmentarz żydowski w Wiśniczu, Bochnia 1987)