Nasza droga do Betlejem

27 stycznia 2013 roku w niedzielne popołudnie zgromadziliśmy się, licznie jak co roku, na sali gimnastycznej Zespołu Szkół im. ks. Jana Twardowskiego w Kobylu, która przeobraziła się w miejsce przyjścia na świat Jezusa.
Kilkupiętrowa, pobudzająca wyobraźnię, scenografia budziła zachwyt nawet najbardziej wymagających widzów. Na tle namalowanej z wielkim rozmachem panoramy Betlejem (niesamowite dzieło pani Ewy Włosińskiej!!!)  odsłaniały się sceny: Na sali weselników żydowskich, W domu Maryi i Józefa, W warsztacie szewca i fryzjera, Przed kramem handlarza i gospodarza, W piekle, Na dworze Heroda, W  szopie pasterskiej, W stajence, w której narodził się Chrystus.
Akcja sztuki rozgrywała się na kilku płaszczyznach. W przytulnym, świątecznie przybranym pokoju babcia ciepłym, mądrym i kojącym głosem opowiadała swym wnuczkom oraz widzom, historię sprzed dwóch tysięcy lat i przenosiła ich w różne miejsca Nazaretu i Betlejem, pokazując zwykłe życie ludzi, ich zwyczaje, rozterki, pragnienia.
Uczestniczyliśmy w porywającym weselu żydowskim, dotarliśmy do skromnej chaty Maryi i Józefa, a nawet zaglądnęliśmy do warsztatów fryzjera i szewca, aby posłuchać plotek. Towarzyszyliśmy Matce Chrystusa i Józefowi w trudnej wędrówce, dzieląc z nimi ból odrzucenia. Nie podobały nam się postawy handlarzy i gospodarzy, (mimo że aktorzy świetnie oddali charakter postaci), dla ludzi bez pieniędzy nie mieli oni szacunku.  Najlepiej czuliśmy się w pasterskiej skromnej szopie chroniącej mieszkańców ujmujących szczerością i gościnnością nawet diabełka.
Scena diabelska należała do bardzo udanych, a to za sprawą Lucyfera, który swym diabelskim chichotem przyprawiał widzów o dreszcze. Pełna wdzięku Diabełuszka z smsem od biesa wprowadziła nie tylko pogodny nastrój, ale też dodała scenie zmysłowości (diabły też się zakochują;).
Nerwowa atmosfera panowała w bogatym, ale zimnym pałacu Heroda. Nie posłuchał on próśb zmysłowej Herodiady, aby ocalić syna. W scenie uczestniczyli aktorzy o dużej sile wyrazu, którzy zaskakiwali swoimi pomysłami.
Ostatnia odsłona wyeksponowała miejsce – cel wędrówki wszystkich – ubogą stajenkę, emanującą ciepłem, serdecznością i otwartością.
Widzowie nie mogli oderwać oczu od tych, którzy podążali w stronę szopki, a byli wśród nich podrygujący w rytmy regionalnych pieśni: Eskimosi, Indianie, Murzyni, Arabowie, Meksykanie, Krakowiacy. Ci żywiołowi, kolorowi i pełni temperamentu goście wprowadzili trochę „zamieszania”, ale zachwycili nawet najmłodszych.
Gromkimi brawami nagrodzeni zostali Chińczycy wnoszący w pięknej lektyce (dzieło pana Wiesława Ćwika i pani Ewy Włosińskiej) strojną i dystyngowaną królową Chin.
W naszych jasełkach wzięły udział również rubaszne postacie, które rozśmieszyły widzów. Nie sposób wymienić wszystkich komediantów, ale niewątpliwie wyróżnić należy Icka, w którego wcielił się Tomasz Tomaśko i stworzył nietuzinkową kreację
Podobnie jak w latach ubiegłych efekty specjalne dodawały pikanterii lub sprawiały, że widzowie zamyślili się na chwilę, a może nawet uronili łezkę.
Na uwagę zasługują: aniołowie z trąbami anielskimi wysoko, wysoko pod sufitem – niebem, jeden zstąpił z nieba spuszczony na linie (z przyczyn technicznych nie mógł wrócić;), osioł na kółkach (własnoręcznie wykonany przez pana Piotra Kokoszkę), na którym siedziała Maryja kierująca się z Józefem w stronę Betlejem czy wspomniana lektyka królowej Chin.
Innowacją był teatr cieni, dzięki któremu w niezwykle prosty, ale jakże wymowny sposób przedstawiono historię Adama i Ewy oraz wędrówkę Świętej Rodziny.
Niepowtarzalny nastrój stworzyli chórzyści i muzycy prezentujący melodyjny komentarz rozgrywających się na scenie wydarzeń. Utwory wygrywane przez nich na bum-bum rurkach zachwyciły nie tylko melomanów.  Jak co roku muzycznie wsparli nas Piotr i Lidia Mroczkowie wraz z przyjaciółmi.
Warto dodać, że zakupione sprzęty, stroje, instrumenty z pewnością przyczynią się do podnoszenia jakości naszych przyszłych przedsięwzięć.
Na koniec wszyscy uczestnicy zaśpiewali piosenkę do słów patrona szkoły ks. Jana Twardowskiego (w aranżacji Piotra Mroczka), która zawierała przesłanie i życzenia
Oby w nas paskudne jędze
pozamieniały się w owieczki,
a w oczach mądre łzy stanęły
jak na choince barwnej świeczki…..
Jasełka przygotowywane co roku, od pięciu lat, są przedsięwzięciem na szeroką skalę, wymagają od uczestników: zaangażowania, twórczych pomysłów, spontaniczności, kreatywności i mnóstwa czasu. Wszystkim uczniom, rodzicom, nauczycielom oraz sympatykom szkoły, którzy poświęcili swój czas, energię i umiejętności, serdecznie dziękujemy! Szczególne podziękowania kierujemy do osób, które budowały ogromną scenografię: Ewy Włosińskiej ( nieoceniona ostoja i podpora całego przedsięwzięcia), Ewy Dragan, Janiny i Tomasza Frankowiczów, Marii i Wiesława Ćwików, Piotra Kokoszki, Zbigniewa Kolarza.
Duże brawa należą się naszej wszechogarniającej i odważnej pani reżyser Edycie Rudek.
Dziękujemy także widzom za tak liczne przybycie, wytrwałość, gromkie brawa i dobre słowo!!!
W tym roku inscenizacja: „Nasza droga do Betlejem” była podsumowaniem projektu współfinansowanego przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego, który był realizowany w Zespole Szkół im. ks. Jana Twardowskiego w Kobylu w okresie od  03.09.2012r. do 29.01.2013r.

Zapraszamy do oglądania wystawy zdjęć w budynku szkoły oraz na oficjalnej stronie internetowej Zespołu Szkół im. ks. Jana Twardowskiego w Kobylu: http://szkolakobyle.edu.pl.                                                

 Aneta Florek i Agnieszka Wąsik

jasełka

Bądź pierwszym który skomentuje

Dodaj komentarz