Ślad Papieża na wiśnickiej ziemi

W dzień beatyfikacji Jana Pawła II, przy budynku Szkoły Podstawowej w Nowym Wiśniczu otwarta została ścieżka dydaktyczna utworzona z rzeźb autorstwa profesora Czesław Dźwigaja.
Rzeźbiarski cykl zaczął powstawać po śmierci Jana Pawła II, fizycznie, jako zamknięcie koncepcji i wizji, jako spiżowy odlew. Ale tak naprawdę rodził się przez dziesięciolecia. Kształtował wraz z dojrzewaniem artystycznym i ideowym autora papieskich monumentów. Narastał, nabrzmiewał w wyobraźni tak, by pod koniec pierwszej dekady nowego tysiąclecia nabrać realnych kształtów, przybrać ostateczną formę i uzyskać własne imię, po łacinie.

ścieżka dydaktyczna

Na tę swoistą galerię składają się rzeźby znaczące kolejne etapy drogi, którą przebył Ojciec Święty Jan Paweł II przekraczając kolejne bramy, te realne, architektoniczne – od Katedry Wawelskiej w Krakowie, w cieniu której dojrzewało jego kapłaństwo, po bramę bazyliki Świętego Piotra w Rzymie, i te symboliczne – jak wykreślona przez sylwetkę Matki Bożej z cudownego obrazu w sanktuarium w Częstochowie, z łukiem świętej aureoli Matki i Syna, po Bramę Niebios, kiedy przyszło mu pójść do Domu Ojca.

Poszczególne rzeźby cyklu, jak Jego osoba i dzieło, znaczą Drogę Świętą przebytą przez Pielgrzyma przełomu II i III tysiąclecia ery nowożytnej.
Co święte, niechaj na ołtarze, niechaj na cokoły – można by rzecz. I tak oto, w sposób zupełnie naturalny ponadtrzydziestoletnia twórczość artysty utrwalająca w spiżu ślady największego z Polaków wypełniła tę myśl, uplastyczniła przeczucia w dniu wyniesienia na ołtarze Jana Pawła II. Pamięć wymaga wizualności, namacalności, to sprzyja sytuacji, że jest pozytywnym gestem, który rodzi następne. Czyni to poprzez  swą realną, mierzalną obecność, przypomina, by owe gesty słuszne z założenia mogły być odnawiane po wielokroć, by nasza pamięć był tak trwała jak spiż. I po to wznosimy pomniki, aby wzniecać w sobie to, co szlachetne, aby to po wielokroć odnawiać. Wtedy nasze gesty będą trwały wiecznie, przynajmniej w wymiarze ludzkim, będą mogły być powtarzane przez kolejne pokolenia. Bo z pamięcią jest tak, że znika za mgłą czasu, pokrywa się nalotem nowych, co chwilę, jak nam się wydaje, „ważniejszych” spraw, tą amnezją codziennej zwyczajności, której nie udaje się nam oprzeć.
Bo z pamięciom jest tak, że słońce dostrzegamy dopiero wówczas, kiedy zobaczymy cień pomnika.

Bądź pierwszym który skomentuje

Dodaj komentarz