Legenda o mgłach wiśnickich

W związku z obchodami Święta Patrona Szkoły Podstawowej im. Stanisława Lubomirskiego oraz 394. rocznicą lokacji miasta, Zespół Szkół w Nowym Wiśniczu zorganizował szereg konkursów skierowanych do uczniów szkół podstawowych i gimnazjalnych z gminy Nowy Wiśnicz .
Jednym z nich był konkurs literacki, w którym między innymi uczestnicy pisali własną legendę związaną z ziemią wiśnicką. Laureatką tego konkursu i zdobywczynią pierwszego miejsca została Katarzyna Krotos, uczennica klasy piątej Zespołu Szkół w Starym Wiśniczu, która napisała Legendę o mgłach wiśnickich.

 

LEGENDA O MGŁACH WIŚNICKICH

    W 1620 roku polskie granice najechali Turcy. Przerażenie ludności było wielkie, ponieważ armia polska przegrała z nimi pod Cecorą. Na szczęście, pod Chocimiem nasze wojsko pod wodzą Chodkiewicza, a następnie Lubomirskiego w krwawej i okrutnej walce pokonało naszych wrogów.
    Lubomirski wziął w niewolę wielu Turków. Wśród nich znaleźli się również janczarowie. Byli to młodzi brańcy chrześcijańscy, poddawani przez Turków specjalnemu szkoleniu, po którym wyrzekali się swej wiary. Przybyli oni do Wiśnicza, zatrudnieni przy budowie klasztoru karmelitów bosych.
    Pewnego dnia, gdy w pocie czoła nieśli ciężkie kamienie, dostrzegli jakąś małą, szarą, ubraną w łachmany postać zbliżającą się do nich z trudem. Była to uboga dziewczynka. Wyciągnęła ku nim swe drobne rączki, prosząc o kawałek chleba. W janczarskich sercach zbudziła się litość – wyciągnęli swój ostatni bochenek i oddali go w ręce dziecka. Dziewczynka objęła rączkami każdego z nich i powoli odeszła, błogosławiąc im: „Niech was Matka Boska wynagrodzi” – powtarzała ze łzami w oczach. Po chwili zniknęła im z oczu.
    następnego dnia, pracując w bardzo upalny dzień, dostrzegli starszego człowieka, podpierającego się drewniana laską. Zbliżył się do nich i poprosił o kroplę wody. Janczarowie, choć sami spragnieni oddali mu swój ostatni zapas życiodajnego płynu. „Niech wam Matka Boska wynagrodzi” – rzekł tajemniczo i odszedł.
    Trzeciego dnia podczas wielkiej burzy ujrzeli kobietę z trudem dźwigającą swoje dziecko. Chłopczyk płakał, bo zepsuła mu się jego ulubiona zabawka. Jeden z pracujących, znany jako majsterkowicz, podbiegł do niego i zabrał zabawkę do naprawy. W pól godziny była gotowa. Szczęśliwe dziecko wyjąkało przez łzy: „Niech wam Matka Boska wynagrodzi”. Jego mama, wdzięczna za okazaną litość również im pobłogosławiła.
    Nagle wokół nich zajaśniało niezwykłe światło i zdumionym oczom janczarów ukazała się piękna niewiasta trzymająca w ręku różaniec. Padli na kolana, gdyż zrozumieli, że oto ukazała im się Matka Boska. Pani rzekła delikatnym głosem: „W nagrodę za okazaną ludziom dobroć oraz spełniając ich pragnienia, odpuszczam wam wszystkie wasze wcześniejsze winy. Po śmierci natomiast, wasze dusze pojawiać się będą nad miastem, które tu powstanie  i otulać zamek gęstą mgłą. Będzie się to działo dokładnie piętnastego sierpnia, w dzień wiśnickiego odpustu.”
    Po tych słowach tajemniczy Gość uśmiechnął się i zniknął im z oczu.
Słowa pięknej Pani spełniły się. Pracujący w Wiśniczu janczarowie żyli jeszcze długo, wciąż pomagając ludziom. Po śmierci natomiast ich dusze, wybielone z dawnych grzechów ukazywały się nad zamkiem.
    Do dziś dokładnie piętnastego sierpnia nad Wiśniczem możemy zobaczyć białe kłęby tajemniczej mgły…

Bądź pierwszym który skomentuje

Dodaj komentarz