Moja wersja legendy wiśnickiej

Moja wersja legendy wiśnickiej

 

Dziś prezentujemy kolejny scenariusz wyróżniony w konkursie „Moja wersja legendy wiśnickiej”. Jego autorem jest dziesięcioletni Maciej Sołtysik ze Szkoły Podstawowej nr 3 w Tarnowskich Górach.

Scenariusz
Baśń „Biały rumak”
 
Osoby: Rycerz Florian, Rycerz Mściwoj, rycerze w karczmie,(Rycerz I, Rycerz II, Rycerz III) chłopcy stajenni (Chłopiec I, Chłopiec II, Chłopiec III), Autor

Scena I
Scenografia: Na tle stajni chłopcy stajenni czyszczą i karmią konie. Do boksu z napisem Białosz podchodzi Florian.
Florian: Koniku, masz bardzo lśniącą grzywę, oto twoje ulubione smakołyki: marchew, owies, a nawet kostka cukru.
Deklamuje tekst przytulając się do konia
Białoszku,  kochany koniku,
Ty mój najlepszy promyku.
Wiedziesz mnie w walki wir
Ale też bronisz ile sił.
Florian odchodzi – usuwa się ze sceny. Do boksu z napisem Kasztan energicznym krokiem podchodzi Mściwoj.
Mściwoj: Niedługo turniej rycerski, musisz spisać się dobrze, nie zawiedź mnie, w przeciwnym razie osobiście poznasz mój miecz.
Odchodzi od konia, nie głaszcząc go, jedynie odwracając się na odchodne deklamuje tekst.
Kasztanie, ty koniu hardy,
Żywot twój musi być twardy.
Zwyciężyć w turnieju masz
Inaczej życie swoje mi oddasz!

Scena II

Scenografia: Tło dekoracji stanowi zamek i błonia. Rycerze walczą ze sobą. Koń Mściwoja przewraca się, a Mściwoj wyciąga miecz z pochwy i zabija go.


Scena III
Scenografia: Karczma, za stołem siedzi Florian, podchodzi do niego Mściwoj.
Mściwoj: Kupię twojego konia za 600 dukatów
Florian: Nie sprzedam swojego konia, jest częścią mojej rodziny!
Mściwoj: To dobra cena, jeszcze tego pożałujesz!
Florian płaci karczmarzowi i wychodzi, a Mściwoj zwraca się do siedzących rycerzy
Mściwoj: Ten Florian to zły rycerz,
                 Pozbawiony dobrych cech.
                 Z wrogami się układa,
                 Oto jego wada!
Rycerze: Nie wierzymy ci! To niemożliwe, jak można o takim dobrym człowieku, takie złe rzeczy mówić!
Mściwoj odchodzi niezadowolony
Scena IV

Scenografia: boks stajenny Białosza
Mściwoj: (rozrzuca gwoździe i mruczy) Florian nie chciał sprzedać konia, to niech jego rumak zasmakuje zatrutych gwoździ.

Scena V

Scenografia: karczma i rozmawiający rycerze
Rycerz I: Słyszeliście złe nowiny?
Rycerz II: Nie, co się stało?
Rycerz III:
Mów, ale to szybko!
Rycerz I: Koń Floriana wybiegł ze stajni i skaleczył sobie nogi, umierał przez dwa dni w wielkich męczarniach. Chłopcy stajenni mówią, że wygląda im to na truciznę.
Rycerze II i III naraz: To niemożliwe!!!
Rycerz II: Co na to Florian?
Rycerz I: Opłakuje swego konia i nie wychodzi z komnaty.

Scena VI

Scenografia: zamek, noc, stoi Mściwoj. Nagle na scenę wbiega duch Białosza, okrąża zamek, uderza kopytami w pierś Mściwoja. Ten upada.

Scena VII

Scenografia: Stajnia, chłopcy stajenni – czyszczą inne konie rozmawiając ze sobą
Chłopiec I: Znaleźli Mściwoja!
Chłopiec II: A właściwie jego ciało.
Chłopiec III: Jak to nie żyje?
Chłopiec I: Rano leżał zupełnie bez ducha. Mówią, że na piersiach miał odbite dziwne ślady, jakoby odbicie końskich kopyt.
Chłopiec II: Niedobry to był rycerz. O swojego konia nie dbał, a i przyjaciół nie potrafił sobie pozyskać.

Scena VIII

Scenografia: ciemne tło, punktowe światło skierowane na autora
Autor: Nie minęły trzy niedziele od pogrzebu rycerza Mściwoja, a co noc wybiega z podziemnych stajen biały rumak i okrążywszy dwa razy zamek znika w podziemiach. A w miejsce świątyni, w której pochowano Mściwoja pojawiła się sterta głazów, a na nich wypisana została dziwnym pismem sentencja, której nikt jeszcze nie odczytał.
A Białosz? Co noc pojawia się. Powiadają, że widzą go szczególnie ci, którzy nieczyste sumienie mają.

Bądź pierwszym który skomentuje

Dodaj komentarz