Pocztówka z wakacji – Poszukiwanie Skarbów

28 sierpnia 2009 roku, Miejski Ośrodek Kultury w Nowym Wiśniczu zorganizował dla dzieci i młodzieży z gminy Nowy Wiśnicz drugą edycję aktywnej zabawy p.n. „Poszukiwanie Skarbów”. W zabawie brała udział młodzież z ośmiu świetlic: w Kobylu, Kopalinach, Królówce, Leksandrowej, Muchówce, Olchawie, Połomiu Dużym, oraz Starym Wiśniczu.
 
 Poszukiwanie Skarbów

 
W godzinach popołudniowych wszystkie zgłoszone do konkursu drużyny zebrały się w sali widowiskowej MOK na spotkaniu organizacyjnym, podczas którego wszystkim obecnym Burmistrz Nowego Wiśnicza życzył udanej zabawy oraz pomyślności na zbliżający się nowy rok szkolny. Potem nastąpiło losowanie numerów drużyn.
Już wówczas dał się odczuć nastrój rywalizacji. Wyprawę w Poszukiwaniu skarbu rozpoczęto z Rynku przy pomniku Stanisława Lubomirskiego. Tam też, ośmioosobowe drużyny otrzymały z rąk opiekunów mapy i inne niezbędne do wyprawy materiały. Niepokój a zarazem duch rywalizacji pojawił się w oczach rozbawionej młodzieży. Na trasie czekało do rozwiązania 15 różnorodnych zadań. Poszukiwacze musieli wykazać się umiejętnościami skojarzeniowymi, logiką, intuicją i pomysłowością. Czekały na nich m.in. rebusy, krzyżówki, podchwytliwe pytania.
Trasa była długa i czasochłonna. Aby ją przebyć uczestnicy potrzebowali półtoragodzinnego czasu. W końcu grupy dotarty do celu. Miejscem ukrycia zagadki okazał się wiśnicki stadion. Skarb był tak wielki jak wielkie były oczy ciekawskich odkrywców. Wielkie worki a w nich wielkie, złocistoczerwone, soczyste a przede wszystkim zdrowe jabłka i równie złociste i pachnące drożdżówki, co dla zmęczonych poszukiwaczy było prawdziwie smacznym skarbem i wyśmienitą nagrodą. Potem nastąpiło liczenie punktów. Pierwsza nagroda przypadła młodzieży ze świetlicy w Królówce, zaraz za nimi drużyna z Połomia Dużego a na trzecim miejscu uplasowało się Kobyle. Zabawa była przednia, ale chęć zwycięstwa wprowadziła nie tylko podekscytowanie, ale również pewne podenerwowanie wśród drużyn, które czując oddech na plecach swoich przeciwników często podejmowały mylne decyzje, co w konsekwencji przynosiło dużo zamieszania no i przede wszystkim gorsze ostateczne wyniki. Niektórzy początkowo nie chcieli pogodzić się z przegraną, dopiero po arbitrażu organizatorów przyjęli werdykt a właściwie wyniki, na które przecież każda drużyna sobie sama zapracowała.
Ale już podczas zajadania się przysmakami przygotowanymi przez organizatorów, odbierania pamiątkowych dyplomów z rąk Dyrektora MOK, rozczarowanie przegranych gdzieś uleciało a humor powrócił na twarze zmęczonych, lecz zadowolonych uczestników. Trochę szkoda, że wakacje się skończyły, jednak jeżeli udało nam się odnaleźć „skarb”, to jakże często będziemy z niego czerpać i nie tylko wspomnienia.
 

Bądź pierwszym który skomentuje

Dodaj komentarz