NAJPIĘKNIEJSZE OGRODY ZIEMI WIŚNICKIEJ – cz. 3

    Gdy podchodzimy pod następny ogród, już z daleka witają nas zza ogrodzenia wychylające swoje głowy słoneczniki, jakby uśmiechały się do nas mówiąc „zapraszamy”.
 
 
 
    Po takim powitaniu z uśmiechem wchodzimy do Muzeum Ziemi Wiśnickiej i przechodzimy do urządzonego przy muzeum ogrodu.
 
 

    To ogród o zupełnie innym charakterze niż pozostałe.
    Mimo urządzonych tu symetrycznie alejek, jest o wiele bardziej angielski niż francuski.
 
    Widać, że ręka ludzka ustępuje, czującej się tu wyśmienicie przyrodzie.
 
 
    Zachwyca nas, np.: wyrastająca z kamiennego chodnika malwa.
 
 
    Mimo, iż w muzealnej działalności, często trudno znaleźć wystarczająco dużo czasu na pielęgnację ogrodu, mieszkające tu rośliny, jakby czując muzealny klimat, doskonale się w niego wpisują, tworząc niezwykłą aurę tajemniczości, ukrytej za kurtyną przeszłości tajemnicy.
 
 
 
 
 
 
    Atmosfera tego miejsca sprawia, że oczami wyobraźni przenosimy się na zorganizowany tu kameralny plenerowy koncert lub spotkanie – być może nasza wizja stanie się kiedyś rzeczywistością.
 
 
 
 
    Możliwe jest, że powodem tego, iż rośliny tak dobrze się tutaj czują, jest fakt, iż w większości podarowane zostały z dobrego serca.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

    A może ogród ten swoje piękno zawdzięcza Kossakowi, który z taką finezją wciąż na nowo maluje go z postumentu swojego pomnika?

 
 

Bądź pierwszym który skomentuje

Dodaj komentarz